25 listopada 2016 roku pojechaliśmy na wycieczkę do Warszawy. Program wycieczki przewidywał zwiedzanie Łazienek Królewskich i Zamku Królewskiego.
Łazienki przywitały nas bezlistnymi drzewami. Miało to dobre strony. Przez gałęzie drzew widać było Pawilon Japoński, Biały Domek w którym za czasów panowania Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego mieszkały tylko kobiety i perspektywę rozciągającą się z Pałacu na Wodzie.
W czasie II Wojny Światowej pałac został przez Niemców podpalony. Pozostały nieliczne fragmenty ścian, złoceń, kominków. Na ich podstawie odbudowano zabytek.
Pałac Królewski stał niemalże nienaruszony do czasu Powstania Warszawskiego. Niemcy przygotowali Pałac Królewski do wysadzenia dynamitem wiercąc w murach niezliczone otwory. Ale dopiero po Powstaniu Warszawskim ogrom morza ruin pokazuje plan zagłady Stolicy.
Odbudowa Zamku Królewskiego także nie odbyła się bez „wpływu dziejów”. W okresie „słusznie właściwym” porządkowanie terenu Zamku szło bardzo opornie. Po 1965r. wydano zakaz wszystkich publikacji na temat Zamku Królewskiego.
Dopiero 1971 r. podjęto decyzję o odbudowie Zamku. We wrześniu 1981 r. wpisano Zamek Królewski i obszar Starego Miasta w Warszawie na „Listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO”.
Oglądałam cuda Narodowej Kultury z osobistą refleksją – jak bardzo burzliwa jest historia naszego kraju, jakim bogatym jesteśmy narodem, jak piękne byłyby zbiory narodowe sztuki, gdyby nie burze i meandry historii.
Tekst i Foto: W. Michalska












